Bez kategorii, Podsumowanie miesiąca

Dariusz – „Nie zawsze było łatwo…”

„Cieszę się z całego stycznia. Treningów nie brakowało. Zarówno tych rozpisanych przez Mizu, jak i „własnych” – biegowych. Nie zawsze było łatwo np. trzymać się stref tętna. Nie wiem, czy to specyfika mojego organizmu, czy ukształtowania terenu, a może warunków pogodowych, ale jazda w L1 jest praktycznie niemożliwa, w L2 też łatwo nie jest 😉

Jeśli chodzi o cyferki to w styczniu 24 aktywności, w tym:

  • 14 x bieganie – 123,20 km (najdłuższy dystans 16,94 km) – 13h 23 min.,
  • 11 x rower – 360,79 km (najdłuższy dystans 54,89 km) – 18h 38 min.

Razem: 483,99 km (32h 01 min)

Biorąc pod uwagę, że przez cały rok 2017 (najsłabszy od kiedy wsiadłem dziesięć lat temu na rower) przejechałem 947,14 km, to w styczniu mam już ponad 38% ubiegłorocznego dystansu. I póki co to jest najbardziej wymierny efekt treningów z Łukaszem 😉 Po prostu głupio nie zrobić treningu bez wyraźnego powodu 😉 Oprócz treningów rowerowych udało się trzykrotnie wystartować w zawodach biegowych. Każdy ze startów jednak
był zgodnie z założeniem bardziej formą treningu niż rywalizacją. A jeśli rywalizacją to z sobą samym 😉 Biegowo widzę postępy zarówno w prędkości, jak i w niższym pulsie. Pewnie ma to wpływ regularność treningów zarówno biegowych, jak i rowerowych. Szczególnie, że czasami zdarzało się łączyć te treningi (nie do końca jestem pewien, czy Łukaszowi się to podoba ;)).

Jeśli chodzi o treningi rowerowe to póki co walczę z ponownym poznawaniem własnego organizmu, m.in. pulsu. O ile w trakcie biegania jestem w stanie podać puls bez patrzenia na zegarek z dokładnością +/- 3 to w przypadku roweru zupełnie nie jestem w stanie tego zrobić. Poza tym kręcę, kręcę, kręcę… i już wypatruję kolejnych treningów…. ;)”