Podsumowanie miesiąca, Relacja, Różności

Kasia – „czułam się naprawdę dobrze, zwłaszcza na podjazdach”

„Praca w branży rowerowej jest ciekawa i przyjemna, ale w kwietniu nie sprzyja dobrej formie. Długo wyczekiwana wiosna sprawia, że klienci nie pozwalają na chwilę wytchnienia 🙂 Trzeba więc mądrze dawkować treningi, co doskonale się Łukaszowi udało, bo pojechałam dwa bardzo porządne wyścigi z cyklu MTB Cross Maraton w Górach Świętokrzyskich. Mimo skrócenia dystansów w porównaniu do zeszłego roku, zachowawczo wybrałam średni dystans Fan. Trasa w Chęcinach ciężka, stroma, ciągły interwał. Jednocześnie prosta technicznie i sucha, zjazdy szybkie, więc nie było chwili na odpoczynek. Cały wyścig pojechałam równo i mocno, dociskałam na każdym stromym podjeździe. Pod koniec w oddali widziałam już nawet jedyną przeciwniczkę, która mnie tego dnia wyprzedziła, ale zabrakło dystansu, by spróbować dogonić 🙂 Na pewno za słabo pojechałam start, trochę się zagrzebałam w początkowej części trasy i musiałam się przebijać na wąskich podjazdach. Jednak i tak widzę tu znaczny postęp, w zeszłym roku starty wychodziły mi dużo gorzej, potrzebowałam więcej czasu, by się rozkręcić i złapać właściwy rytm. Ostatecznie 2 Open i 1 w K3, choć muszę przyznać, że obsada słabsza niż w zeszłym roku. Dwa tygodnie później pojechałam na wyścig do Daleszyc. Kusił dłuższy dystans, ale rozsądek podpowiedział znów średni. Postanowiłam za wszelką cenę utrzymać się po starcie jak najbliżej czołówki i wjechać na wąskie ścieżki na dobrej pozycji. Całe szczęście szybko po starcie był podjazd. Zacisnęłam zęby i poszło nieźle. Trasa okazała się bardzo szybka i nie tak stroma jak w Chęcinach. Według mnie tu skrócenie dystansu wypadło niekorzystnie, ominęliśmy wszystkie najciekawsze odcinki znane z poprzednich edycji. Po 2 godzinach z haczykiem byłam już na mecie – to były najszybsze i najsuchsze Daleszyce, jakie jechałam 🙂 Na mecie okazało się, że jestem pierwsza wśród kobiet, czego nie byłam pewna przez całą trasę, więc cisnęłam , ile sił w nogach. Zwłaszcza ciężka była dla mnie płaska końcówka ok. 6 km, które jechałam sama – akurat nie trafiła się żadna pomoc grupy.

Bardzo jestem zadowolona z całej kwietniowej jazdy i tych pięknych dla mnie wyników. Zawody nie były może mocno obsadzone, ale trasy wymagające, a ja czułam się naprawdę dobrze, zwłaszcza na podjazdach. Teraz już czas na bezpośrednie przygotowania do pierwszej w tym roku
etapówki Beskidy MTB trophy.”