Podsumowanie miesiąca, Relacja, Różności

Kasia – „Udało się zrobić 80 kg w przysiadzie :)”

„Nareszcie przyszłą wiosna, ale długo kazała na siebie czekać. Prawie cały marzec był zimny i pochmurny; mróz, śnieg, lodowaty wiatr – lekko nie było. Mimo to jeździłam regularnie i już na wyższych obrotach, choć wciąż raczej krótkie wypady do 2 godzin. Zakończyłam też ciężkie treningi na siłowni. Udało się zrobić 80 kg w przysiadzie 🙂 Mam nadzieję, że przyniesie to spodziewane efekty, zwłaszcza na podjazdach.

Ostatnia niedziela marca zapowiadała wreszcie piękną pogodę, którą wykorzystałam, aby przepalić nogę na pierwszym wyścigu. Górznieński Maraton MTB w zeszłym roku bardzo mi się spodobał, wystartowałam więc też w tegorocznej edycji. Trasa idealna na początek sezonu: 40 km na dwóch rundach w interwałowym terenie, szerokie szybkie szutry, ale całkiem długie i wymagające podjazdy w przepięknych okolicznościach przyrody. Do tego wspaniała organizacja lokalnego hotelu Dworek Wapionka, który zadbał o doskonałą atmosferę i przygotował dla uczestników znakomity posiłek. Wyniki szybko i sprawnie ogarnęła ekipa Chiptiming. Zdecydowanie polecam te lokalne zawody: ciekawa i przyjemna trasa, sprawna organizacja i dobry dojazd z różnych miejsc (zarówno z okolic Warszawy, Torunia,, czy jak w moim przypadku, z Olsztyna).


Wyścig w moim wykonaniu wypadł przyzwoicie 🙂 Wygrałam wśród kobiet, ale nie miałam zbytnio konkurencji. Wśród mężczyzn była zdecydowanie mocniejsza obsada. Początek to całkiem wymagający, szeroki podjazd, który dobrze rozciągnął stawkę. Czułam się dobrze, nie było dramatycznego zapieku w nogach, choć zrobiłam szczątkową rozgrzewkę (jak zwykle za późno dojechałam na start). Szybko podłapałam swoją grupę. Równym, mocnym tempem pokonywałam kolejne podjazdy. Na szybkich zjazdach musiałam się pilnować i porządnie dokręcać, by nie stracić koła znacznie cięższych ode mnie facetów.. Niestety, po pierwszej rundzie okazało się, że cała moja ekipa zjechała na metę, wybierając krótszy dystans. Kolejną pętlę pokonywałam więc sama. Tempo nieco spadło, ale starałam się kontrolować tętno i nie odpuszczać, przede wszystkim pod górkę. Na zjazdach pozwalałam sobie na więcej odpoczynku. Cieszy mnie dobre samopoczucie na trasie i porządna, równa jazda. Niebawem kolejny wyścig MTB Cross Maraton w Górach Świętokrzyskich.”