Historia, Tajemnice umysłu

Kolarskie górskie opowieści

Kolarstwo szosowe i romantyczne

Budzisz się… promienie słońca już wkroczyły do Twojego pokoju oświetlając zaspaną twarz – już uśmiechniętą bo wyczuwasz co się szykuje. Zjadasz swoją ulubioną owsiankę z mlekiem i rodzynkami, dziś bez banana, tak dla odmiany. Czytasz kartkę przypiętą do lodówki:

Środa – 7 godzin w 2 strefie mocy w terenie górzystym, w tym 2×20 minut w 4 strefie mocy z przerwą 5 minutową lekko kręcąc.

Już ubrany ściągasz swój rower ze ściany i wyruszasz w drogę zrobić to czego w zasadzie nie masz ochoty już robić nigdy więcej.

Mija 4 godzina, zrobiłeś już ćwiczenia, powtarzasz kolejny raz tą samą górę i powoli Twój umysł skupia się na czymś innym. Ciebie już nie ma na tym treningu, myślami wybiegasz w przeszłość lub co gorsza w przyszłość, planując… cokolwiek byś nie planował Ciebie już Tu nie ma. Nie cieszysz się z tego, że pokonujesz kolejne kilometry i możesz doświadczyć wolności w tym właśnie momencie podziwiając nieziemskie widoki i słuchając szelestu liści z przydrożnych drzew. Szkoda, że nie dostrzegasz tego co Cię otacza, tego co naprawdę teraz może Ci dać pozytywne wibracje.

Obudź się z tej iluzji.

Wracasz, ściągasz, odkładasz, zapisujesz.

– Jak Ci się dziś jeździło? – zapytała.
– Fajnie – odpowiedział.

Tylko tyle? Tyle zapamiętałeś z 7 godzin na szosie? Szkoda, że umknęło Ci tyle chwil, one już nie wrócą, ale cyferki masz fajne, skontrolowane i zapisane, zgodne z planem.

Miz