Podsumowanie miesiąca, Różności

Marta Krzymowska podsumowuje ostatni tydzień listopada

„Od 19 listopada, kiedy to podjęłam współpracę z Łukaszem, jako trenerem, do końca listopada na rowerze spędziłam około 13h. Wziąwszy pod uwagę, że to było 9 dni treningowych, to wychodzi średnio niecałe 1,5h na trening. Mało… ale też chwilowo nie tęsknię do większej ilości godzin. Na trenażerze trudno jest mi wysiedzieć a na dworze, dłużej niż 2h powoduje u mnie odmarzanie palców u dłoni i stóp – zwłaszcza przy ostatnich dość silnych wietrzyskach. W sezonie jesienno-zimowym treningi są zbyt proste, żeby ocenić, czy są fajne. Po prostu sobie jeżdżę, wykonuję też proste, krótkie ćwiczenia. Wkurza mnie za to, że jest zimno i wieje.
Te proste, krótkie ćwiczenia, które często wykonuję, to „młynek” (jazda z dość wysoką kadencją) oraz izolowanie nogi (kręcenie jedną nogą). Młynek mi się podoba, izolowanie nogi mi się nie podoba. Ale to głównie z powodu czasu trwania – minuta na jedną nogę to mordęga.
Samopoczucie ostatnio jakieś ogólnie kiepskie. Ciągle jestem niewyspana i zmęczona, często czuję, że coś mnie próbuje rozłożyć, poza tym od czasu do czasu „coś mi włazi” w plecy (maść rozgrzewająca i ciepły sweter pomagają).
Z dzienniczka treningowego wynika, że powinnam być raczej wyspana a przynajmniej nie-niewyspana, ale z niewiadomych przyczyn tak nie jest.
Często nie chce mi się robić treningu ale się zmuszam. Z reguły po treningu samopoczucie mi się poprawia.
Być może to aura tak na mnie wpływa. Jestem stworzeniem ciepło- i słońcolubnym. Zdecydowanie wolę +35 stopni niż -2. A być może też po niezbyt udanym minionym sezonie startowym po prostu brakuje mi dobrego nastawienia.
Po nieudanym niedzielnym teście na koniec miesiąca trochę jestem podłamana sobą. Mam nadzieję, że powtórka pójdzie lepiej.
To jest pewnie dość psychotyczne ale po tym teście mam obawy co do poprawienia czasu na Śnieżce (wiem, że to za wcześnie żeby móc cokolwiek w tej kwestii powiedzieć a jednak takie mam).
Na razie nie ma rzeczy, które uważam w treningu za niepotrzebne – zresztą to chyba trener jest od tego, aby stwierdzić, co jest niepotrzebne. Co do rzeczy, które moim zdaniem są potrzebne to już o tym pisałam Łukaszowi – trochę siłowni – i ustaliliśmy, że siłownia będzie.
Przed rozpoczęciem treningów miałam przerwy i zapewne one nie wpłynęły dobrze na moją obecną kondycję (najpierw miałam tydzień przymusowej przerwy od roweru w końcu października a potem byłam chora w połowie listopada (znów kilka dni bez roweru).
Obawiam się powtórki testu, który mam zrobić dzisiaj. Testy zawsze mnie trochę stresują ale gdy jakiś się nie uda i muszę zrobić powtórkę, to mnie stresuje podwójnie.”

10430418_1491367431152129_7780225499431777033_n