Podsumowanie miesiąca, Różności

Marta opisuje kwiecień

„Pogoda w kwietniu wyraźnie nie mogła się zdecydować, czy ma być już na dobre wiosna, czy może jeszcze z tym poczekać. Może ze dwa czy trzy dni na krótki rękaw, poza tym było raczej chłodno – rzadko powyżej 15 stopni i zimny wiatr, a poranki przymrażały nieco tyłek (temperatura o 7 rano kilka razy zeszła do 2-3 stopni). Nie wiadomo było jak się ubrać – wychodzisz rano do pracy – zimno, wracasz – ciepło. No i  już byłam w ogródku (tzn. sądziłam, że uda się przejechać powyżej 900 km w tym miesiącu) ale taka aura, w kombinacji z chorobami przywlekanymi przez synka z przedszkola spowodowała tydzień pauzy pod koniec miesiąca, w myśl zasady „miesiąc bez choróbska to miesiąc stracony”. Dlatego w kwietniu mniej kilometrów niż w marcu, niecałe 800.

13055480_1697838637171673_1244532364486608116_n
Ten miesiąc jednak to wreszcie początek sezonu startowego, do którego już tęskniłam. Dwa dni w kwietniu były wyścigowe, na szczęście oba z fajną pogodą. Miesiąc rozpoczęłam mocnym akcentem w postaci zawodów XC na warszawskiej Kazurce. Nie ukrywam, że XC to nie moja bajka ale traktuję starty w XC jako świetny trening interwałowy i techniczny. Zazwyczaj jestem dublowana i zajmuję ostatnie miejsce ale tym razem udało mi się zrealizować plan i nie być ostatnią 😉 A nawet nie być ostatnią na podium 😉 Dubla co prawda dostałam ale tuż przed wjazdem
na ostatnie okrążenie. W połowie miesiąca był kolejny start, tym razem na jednej z mojej ulubionych tras, MTB Cross Maraton w Daleszycach. Jeśli chodzi o wynik to tutaj planu nie udało się zrealizować a stwierdzenie „daleko od podium” byłoby eufemizmem. Mimo wszystko jestem z tego startu zadowolona bo poprawiłam swój czas na 43-kilometrowej trasie o około 25 minut. Konkurencja była bardzo mocna a trasa jak zwykle wyśmienita. No i przywiozłam pierwszą kolarską opaleniznę z tego wyścigu ;)”

13062417_1699664283655775_6499488506347543972_n