Podsumowanie miesiąca, Różności

Marta opisuje kwiecień

„Kwiecień plecień… pierwszy weekend kwietnia był obiecujący. Pogoda wręcz idealna, około 20 stopni, słońce. To był dobry weekend na ściganie więc z pozytywnym nastawieniem pojechałam na pierwszy w tym sezonie wyścig do Chęcin. Trasa, jak na początek sezonu, bardzo trudna. Dużo „butowania” (brak wytrzymałości na podjazdach) i wynik w okolicach 4h trochę mnie zdemotywowały ale rating nienajgorszy więc chyba nie mogę narzekać. Po tym weekendzie pogoda znów się „spsiła” i cały kwiecień było ohydnie – zimno, buro i z opadami różnego rodzaju. Taka też pogoda ustabilizowała się na kolejny wyścig. W Daleszycach było zimno, wietrznie i padało czym popadnie („maraton czterech pór roku”) a w dodatku na trasie były tony błota. Znów „butowanie” i znów wynik w okolicach 4h ale nie byłam ostatnia a rating zbliżony do Daleszyc sprzed dwóch lat, co rodzi pewną nadzieję na lepsze wyniki, niż w zeszłym sezonie. Mimo pogody, kwiecień był, jak dotąd, najobfitszym w kilometry miesiącem tego roku. Zamknęłam go w 855 kilometrach a duży swój udział w tej ilości miał nieco lepszy pogodowo ostatni weekend miesiąca i dłuższe przejażdżki w te dwa dni (obie powyżej 80 km). W tym miesiącu plan zrealizowany prawie w 100%. Podobają mi się mocne treningi w okolicach progu oraz zestawienia jeden po drugim takich mocnych treningów. Muszę jednak chyba popracować nad wytrzymałością (dłuższe treningi), bo blisko czterogodzinne wyścigi zdecydowanie za bardzo „dają mi w kość”.”

17620178_1856345284654340_6257456584451777776_o