Podsumowanie miesiąca, Różności

Marta opisuje styczeń

„Styczeń… styczeń… hmm… ooo, wow, nie byłam ani razu chora! Zapewne przyczyniło się do tego długotrwałe przebywanie Wojtka u dziadków (nie chodził do przedszkola i nie przynosił zarazy) oraz wyjazd w góry, gdzie całą rodziną zażywaliśmy śnieżno-mroźno-słonecznych kąpieli ;D O dziwo, w tym miesiącu prawie wszystkie treningi zgodnie z planem a w czasie urlopu też nie próżnowałam bo była i deska, i sanki i długie wędrówki z obciążnikiem na sankach 😉 Chociaż też nie próżnowałam w przyjmowaniu kalorii (wiadomo, jak to na urlopie), co odbiło się oczywiście na wadze… W moim cudownym mieście w styczniu spadła odrobina śniegu i dało się raz (!) pójść na biegówki. Co więcej, po trzech miesiącach od zareklamowania koła w Mavicu, odzyskałam w końcu mojego górala i strasznie chciało mi się iść pokręcić na nim. Straciłam też chwilowo szosę (a zatem też możliwość trenażerowania), która poszła na przegląd. To, w powiązaniu z nadmiarowymi kilogramami, zmotywowało mnie aby mimo mrozu kilka razy przekręcić na dworze i przejechać się rowerem do roboty. Więc tak ogólnie, czego dawno nie mogłam napisać, styczeń był naprawdę fajny ;)”

15895658_1813926112229591_7699368781024733529_o