Podsumowanie miesiąca, Różności

Marta opisuje wrzesień

„Ciekawostka taka, więcej kilometrów nakręciłam we wrześniu niż w sierpniu. Do 1000 znów nie udało się dojechać ale jakimś cudem na koniec września mam i tak o prawie 500 km więcej na  liczniku na ten rok niż na koniec września zeszłego roku. A wydawało mi się, że ogólnie mniej kilometrów robię niż w zeszłym roku. We wrześniu trochę posmarkałam i pokaszlałam, ale nic poważnego mnie nie złapało, mimo dość zmiennej pogody. Jazda w kratkę, były dni, kiedy jeździło mi się po prostu przefantastycznie, a były też takie, kiedy byłam zdechła i nic mi się nie chciało.

Dwa wyścigi w tym miesiącu – jeden to XC z cyklu PolandBike na warszawskiej Kazurce. Ten potraktowałam jako dobry trening oraz jako porachunki z Kazurką (za nieukończone XC z cyklu Pucharu Mazowsza na wiosnę), które udało mi się wyrównać przejeżdżając cały dystans 5 okrążeń i kończąc na przedostatnim miejscu 😉 Drugi to zimny i deszczowy Masłów, z rekordową, jak na ten sezon w MTB Cross Maraton, ilością przewyższeń oraz szybką i raczej prostą technicznie trasą (pomijając gliniaste po deszczu zjazdy). Ten, mimo zamarzających w drugiej połowie kolan, jechało mi się świetnie i ukończyłam na 5 miejscu. Po zeszłomiesięcznym katastroficznym Bodzentynie spadłam w generalce ale w Masłowie udało mi się odzyskać utracone 4 miejsce. Walka się jednak jeszcze nie kończy – muszę dobrze pojechać październikowe Chęciny, żeby utrzymać tę pozycję.

14567633_1767394953549374_7882747404533156911_o

W tym miesiącu też kilka dni spontanicznych – między innymi spontaniczny udział w Specialized Test the Best w Lesie Kabackim. Przetestowałam prze-mega-fajną carbonową Erę 29” fulla, ale niestety, trochę mnie na nią nie stać 😉 Bardzo kusi mnie zmiana roweru na fulla… na większość ŚLRowych tras byłby jak znalazł…

2 października ostatni planowy wyścig w tym roku. Chęciny już w zeszłym sezonie okazały się bardzo trudne technicznie a w tym organizatorzy zapowiedzieli, że będzie jeszcze trudniej 😉 Zamierzam się tam dobrze bawić 🙂 Oby tylko pogoda dopisała!”

14556710_1767900936832109_8915057171448755326_o