Konkurs, Różności

Sylwetki finalistów

Zgodnie z regulaminem – na finalistów można głosować w ankiecie, która znajduje się z prawej strony. 7 osób z największą liczbą głosów zostanie zwycięzcami konkursu. Oddawać głosy można do 30 grudnia 2017 roku do godziny 18:00, a wyniki zostaną ogłoszone tego samego dnia o godzinie 20:00.


Laskowska Katarzyna

Rok urodzenia: 1985

Największy sukces: Hmm 4 K Open/ 2 K3 Beskidy MTB Trophy 2017 dystans Mega i 11 miejsce Akademickie Mistrzostwa Polski XCO (chyba 2010)

Kolarskie zalety: Dobrze sobie radzę na trudnych technicznych trasach i w ciężkich warunkach pogodowych. Dobrze podjeżdżam stromizny. 10 lat doświadczenia w zawodach

 Kolarskie wady: Jestem słaba na płaskim. Nie wierzę w siebie. Wydaje mi się, że za słaba wytrzymałość siłowa

Dlaczego warto na mnie głosować?

Warto na mnie głosować, bo stawiam sobie ciekawe wyzwania, startując w ciężkich etapowych wyścigach i na trudnych, technicznych trasach. Nigdy nie trenowałam z profesjonalnym trenerem, więc połączenie planowanych przeze mnie wyścigów z nowym do nich przygotowaniem, może przynieść zaskakujące rezultaty.

Mój najciekawszy dzień na rowerze

Każdy dzień na rowerze jest ciekawy. Cieszy mnie każda jazda od przejażdżki po mieście po górską przygodę. Na pewno niezapomniany był mój pierwszy wyścig Sudety MTB Challenge w 2015. Obawiałam się, jak zniosę 7 ścigania dni z rzędu, ale trasy okazały się tak wspaniałe, że mimo zmęczenia codziennie chciało się jeszcze więcej. Szczególnie zapamiętałam etap ze Stronia do Barda, najlepsza trasa, jaką w życiu jechałam. Po kilku kilometrach szutrowych podjazdów wjechaliśmy na słynny Szlak Graniczny. Jakieś 30 km nieprzerwanego singla po korzeniach, ciągły interwał, zakręty, uskoki, cudowna górska przyroda, coś wspaniałego. Dalej do pokonania była Góra Borówkowa ze stromym podjazdem i wspaniałym technicznym zjazdem. Po niej kolejne krótsze ścianki, szczególnie jedna bardzo stroma. Następnie trochę wytchnienia w dół i dojazd asfaltem do ostatniego wzniesienia. Tym razem długi, szutrowy podjazd o niewielkim nachyleniu, ale duże już zmęczenie, więc wcale nie szedł lekko. Na koniec odbiliśmy z szutru, by wspiąć się ostatni tego dnia raz krótko, ale bardzo stromo, do kapliczki na Górze Bardzkiej. Stamtąd już tylko w dół kamienistym, trudnym zjazdem wzdłuż stacji Drogi Krzyżowej do mety w Bardzie. Dotarłam tam po ponad sześciu godzinach bardzo zmęczona i bardzo szczęśliwa, że udało mi się pokonać tak ciężką i piękną trasę.


Błaszkiewicz Michał

Rok urodzenia: 1979

Największy sukces: 94 miejsce open w BikeAtelierMaraton

Kolarskie zalety: Kolarstwo ma duży wpływ na moje zdrowie, ogranicza szanse wystąpienia zawału a wkraczam już w wiek gdzie to ryzyko bardzo rośnie oraz rozładowanie stresu, który towarzyszy mi w pracy

 Kolarskie wady: U mnie wadą jest to że bardzo dostaje mój krzyż a pracę mam również siedzącą, innych nie widzę 🙂

Dlaczego warto na mnie głosować?

Wiem, że nie zmarnuję szansy na polepszenie wyników i będę się z Wami dzielił moimi postępami.

Mój najciekawszy dzień na rowerze

Najciekawszy dzień na rowerze, który zawsze wspominał był latem 1998 r. Założyliśmy się z kolegą, że jak go wezmą do wojska, to przyjedziemy do niego na przysięgę na rowerach. Okazało się, że Koszalin 🙂 czyli ok 600 km od domu. Podczas 4 dnia jazdy ok 20 dojechaliśmy na Camping na którym mieliśmy plan nocować. Okazało się, że nie ma miejsc ale Pan z Campingu nas poinformował, że 3 km dalej jest schronisko młodzieżowe w szkole podstawowej. Okazało się, że z 3 km zrobiło nam się 30 km a jak dojechaliśmy na miejsce ok 23 to okazało się że schroniska już tu nie ma od paru lat :). Błądząc po Pobiedziskach zgarnęła nas Pani wyprowadzająca swojego pupila i pozwoliła nam się rozbić z namiotem u niej na podwórku. Rano zaprosiła nas na przepyszne śniadanie, gdzie do dziś pamiętam smak maślanych bułek.


Chromik Szymon

Rok urodzenia: 1988

Największy sukces: Wygrana wyścigu w Dąbrowie Górniczej 2017 Bike Atelier Maraton w kat M2 dystans hobby

Kolarskie zalety: Moje zalety, nie lubię o tym pisać poważnie 😛 Jak bym miał typować zjazdy mi nawet wychodzą dużo nad tym pracuje. Brakuje dużo, ale nawet całkiem sobie radzę. Wytrzymałość tak mi się wydaję

 Kolarskie wady: Wady, mi brakuje – siły, mocy 🙂 Nad tym trzeba popracować. Reszta wyjdzie w praniu fachowca 🙂

Dlaczego warto na mnie głosować?

Warto na mnie zagłosować, ponieważ rower to moja pasja i w pełni wykorzystam uwagi, rady trenera by poprawić swoje wyniki sportowe:) Dodatkowo dodam, że chciałbym pokonać pewnego kolarza z czołówki amatorskiego ścigania 🙂 Wzór do naśladowania.

Mój najciekawszy dzień na rowerze

Najciekawszy dzień na rowerze. Jest ich mnóstwo, ale najbardziej zapadł mi w pamięci maraton24h, w którym brałem udział dwukrotnie. Niestety raz nie udało mi się zakończyć imprezy z powodu kontuzji, a po 12h prowadziłem w swojej kategorii wiekowej.


Nr 802

Dawidejt Paweł

Rok urodzenia: 1983

Największy sukces: 2-krotnie (2016, 2017) 2 m-ce klasyfikacja generalna Maratonów Kresowych kat. M3, 5 m-ce Klasyfikacja Open MK dystans 1/2maraton 2016r

Kolarskie zalety: Przyspieszenie, wytrzymałość, dobra technika

 Kolarskie wady: Waga, stosunek moc/waga

Dlaczego warto na mnie głosować?

Chciałbym wziąć udział w projekcie, wymienić doświadczenia z moich dotychczasowych treningów i startów, nauczyć się czegoś nowego, usystematyzować wiedzę. Przede wszystkim zależy mi na opiece trenera, który zaplanował by właściwie moje mikrocykle. Jest wiele osób podobnych do mnie, którzy mają rodziny, dzieciaki, pracę i ciągły brak czasu. Chciałbym aby oni również korzystali z moich doświadczeń i być może zmotywowali się do działania.

Mój najciekawszy dzień na rowerze

Ostatnimi czasy, każdy dzień, który jest dniem nie-treningowym oraz każdy, który odbywa się w rzeczywistości a nie świecie Zwift’a i FulGaz’a. Wyjazdów różnego typu było mnóstwo, w różnych rejonach kraju, Europy. Nie będę cofał się do wykopalisk i skupię się na bieżącym roku. Był to wyścig w Mielniku 23.04. Wiele osób zrezygnowało z powodu pogody, jaka panowała przed startem. Od deszczu, po śnieg, grad i cokolwiek innego. Kalejdoskop 3 pór roku. Przeszywający wiatr nie ułatwiał zadania a przedłużający się start zniweczył rozgrzewkę i sprawił, że samopoczucie na starcie było fatalne. Utrzymując koło czołówce, po kilkunastu kilometrach zacząłem czuć pierwsze objawy zapieku, bardzo pomógł kolega z przeciwnej drużyny, który dając wyraźne znaki, zachęcał do jazdy na zmianach. W połowie trasy, uszkodziłem tylną piastę a konkretnie zablokowało się sprzęgiełko, czego efektem była konieczność stałego pedałowania (jak na singlu) z utrzymaniem dosyć niskiej kadencji i niskiego przełożenia. Mega wkurzony na wszystko, kontynuowałem jazdę, coraz bardziej goniąc czołówkę. Efektem było 5 miejsce open i bodajże 2 w kategorii. To pokazuje, że trzeba walczyć do końca.


Herda Tomasz

Rok urodzenia: 1983

Największy sukces: TRR 66/213 dystans PRO 122km 3200 m przewyższenia

Kolarskie zalety: wytrzymałość, upartość w dążeniu do celu, zawziętość, rywalizacja z zawodnikami która dodaje adrenaliny

 Kolarskie wady: małe doświadczenie w jeździe w grupie, ciężki rower waga 10 kg

Dlaczego warto na mnie głosować?

/w przygotowaniu/

Mój najciekawszy dzień na rowerze

/w przygotowaniu/


Kalbarczyk Bartek

Rok urodzenia: 1998

Największy sukces: dwukrotne trzecie miejsce w kategorii podczas Świętokrzyskiej Ligi Rowerowej na dystansie Family (20-25km) i pokonanie dystansu 275km

Kolarskie zalety: dobra jazda na długich podjazdach / brak strachu na zjazdach i dobra technika zjeżdżania / dobrze rozwinięta wytrzymałość tlenowa

 Kolarskie wady: trudności na krótkich podjazdach i hopkach / jazda na bardzo wysokiej kadencji – brak siły / słabe umiejętności jazdy w peletonie

Dlaczego warto na mnie głosować?

Kolarstwo jest moją wielką pasją i pragnę doskonalić się aby osiągać coraz lepsze wyniki sportowe, ale także uważam że kolarstwo daje mega frajdę którą zawsze staram się zarażać ludzi. Każdy kto mnie zna wie że jestem „propagatorem kolarstwa” i nim żyję. Myślę że z pomocą Mizu mógłbym dalej rozwijać swoją miłość do kolarstwa i stawać się lepszym kolarzem.

Mój najciekawszy dzień na rowerze

Myślę że każde wyjście czy to na ciężki trening czy spokojną przejażdżkę ze znajomymi jest w jakiś sposób ciekawe. Poznajemy własne ciało i ograniczenia, które przezwyciężamy, ale także otaczającą nas przyrodę. Jednak gdybym miał wybrać najciekawszy dzień na rowerze to byłby to na pewno dzień z wyjazdu w Beskidy do Wisły. Na początku pojechałem z Jawornika na przełęcz Beskidek. Oczywiście robiłem masę zdjęć, ale w po jednym już nie mogłem ponownie ruszyć z racji nachylenia i luźnego kamienistego podłoża i kawałek do szczytu musiałem podejść. Skręcając w prawo dotarłbym do Czantorii, jednak ja pojechałem szlakiem transgranicznym w stronę Soszowa, gdzie spotkałem pierwszego kolarza. Wtedy uruchomił mi się pierwiastek rywalizacji i robiłem wszystko aby mnie nie doścignął. Kolejnym szczytem był Cieślar. Kawałek za nim było już widać piękny widok na Stożek. Tam sprawdziłem mapę (miałem wielką papierową) i chciałem zjechać do Wisły. Początkowo wjechałem na szlak niebieski, mimo że domyślnie szukałem żółtego. Jednak po chwili cofnąłem się i byłem na właściwej drodze. Szlak ogólnie nie zachęcał – masa sporej wielkości kamieni i różnych patyków(w jednym miejscu powalone drzewo) i ogólnie trochę zarośnięty. I tak minąłem na nim w sumie z kilkanaście osób, ale mimo wszystko szlak niebieski chyba byłby łatwiejszą opcją z racji płyt betonowych. Byłem z siebie bardzo zadowolony ze całkiem sprawnie pokonałem ten zjazd. Po wszystkim udałem się z Dziechcinki na lody na deptaku, a po obiedzie z racji że było mi mało poprawiłem wyjazdem w stronę Ślepej Dobki, gdzie osiągnąłem swoją dotychczasową maksymalną prędkość na Mtb.


Karoń Piotr

Rok urodzenia: 1998

Największy sukces:

a) Mistrzostwo Śląska w juniorach 2016r.,
b) 7open/2kat 19-29 BAM Psary (6msc generalka BAM)
c) 8open/4kat 19-29 V CX Katowice amatorzy

Kolarskie zalety:

a) Mam dużą wytrzymałość
b) Umiejętność rozkładania sił, słuchania ciała na wyścigu.
c) Umiejętność przetrzymania bólu.

 Kolarskie wady:

a) Częste problemy z motywacją.
b) Brak umiejętności planowania treningu.
c) Czasem za bardzo lubię kolarstwo romantyczne.

Dlaczego warto na mnie głosować?

Zapytałem dziewczyny, odpowiedziała: „Jak nie będziesz musiał płacić za trenera, to możesz mi kupić więcej prezentów!”. (Już spieszę z tłumaczeniem: „JEŚLI CHCESZ ŻYĆ, TO MASZ TEN KONKURS WYGRAĆ I DAWAĆ MI WIĘCEJ PREZENTÓW!”).
Od siebie dorzucę, że czuję w sobie potencjał. Trzeba go trochę wykopać. Do tego potrzebuję osoby (trenera), która mogłaby mi w tym pomóc, spojrzeć z boku, poradzić, którą stroną łopaty kopanie nie sprawia problemów. Wiem, że najważniejsza jest praca własna, ale chodzi o to, by była efektywna a nie tylko ciężka.

Mój najciekawszy dzień na rowerze

Początek maja. Podczas jednej z przejażdżek z kolegą zrobiliśmy sobie ochotę na kremówki. Ale nie takie podrabiane, oryginalne wadowickie! Więc dwa dni później byliśmy w drodze do Wadowic. Zapowiadało się trochę ponad 130km. Niewiele. Ale to moje początki, pod siedzeniem nowa szosa, a setek do tej pory strzeliłem może ze dwie. Żar z nieba lał się niemiłosierny. Kremówki, to było niebo w ziemi! Do tego espresso mocne jak Chuck Norris…. spowodowało, że ochota na dalszą jazdę potroiła się. Szybki rachunek. Wadowice? Hmm… To tylko rzut beretem od Bielska. Fantastycznie! Ahoj przygodo! Taaa…. Pierwsza przełęcz (na trasie jak i w moim życiu- kocierska) całkiem lajtowo fizycznie, ale psychicznie – totalnie odjazdowo. Koszulka rozpięta, równy rytm, jakby giro na stelvio! Ach ten zjazd, wiatr we włosach na klacie, muchy w zębach, świst w uszach! Dalej tylko Przegibek i finito. No ale tak być nie może. Wspominałem coś o Żarze? Aa tak, tym z nieba. Tym razem będzie o tym do nieba. U stóp energia naładowana bananem i bułką (pozdrowienia dla Małysza 😉 ). Niestety, nie udało się strzelić KOMa ani na segmencie od trzeciego słupa do wyciągu, od piątej dziury za wyciągiem do szóstego zakrętu ani żadnego innego… Za to na szczycie ten widok paralotnierza wlatującego w drzewo…. to znaczy widok dookoła niesamowity. (Ciekawostka: ex dziewczyna brata mojego towarzysza przestrzeliła na zjedzie zakręt koło drogiego zbiornika 😉 ). No, to przegibać się przez Przegibek i będzie git. Do pociągu chwila, więc damy radę. Jasne… choćby gibać się na boki jak Contador, jeśli elektrownia odetnie prąd to koniec. Ja tam dałem radę, ale kolega, to się ledwo przetoczył. W każdym razie, 10 min na pociąg więc dzida z góry. Jesteśmy na peronie na czas. Niestety, nie na tym przystanku co trzeba… Nie koniec przygód. Godzina później. Jedzie coś. Kupujem bilety u konduktora… Tylko, że kartą nie można, brakło 2 zł. Trudno, jedziemy do Katowic a tam gdzieś wypłacę hajsy. (Ciekawostka: boczne strony dworca w Katowicach są puste, nikogo tam nie ma i świetnie jeździ się po korytarzach :D). W końcu docieramy do Myszkowa. Stamtąd już tylko do domu. Podsumowanie: 190km, kremówki takie że niebo w ziemi, pierwsza przełęcz, idealnie równy tanlaj (piękna, biało czerwona flaga na udzie), i z 15 zł więcej za bilety niż normalnie. Ale co przeżyłem, to moje!

Kawecki Dariusz

Rok urodzenia: 1971

Największy sukces:

Nie mam na koncie spektakularnych sukcesów – największym jest chyba to, że w wieku 36 lat wsiadłem na rower (praktycznie równo 10 lat temu – http://djk71.bikestats.pl/59418,No-i-stalo-sie.html) i tak już zostało. Zakochałem się w nim i… udało się zarazić tą miłością wiele innych osób (m.in. firmowa drużyna – ETISOFT BIKE TEAM – http://djk71.bikestats.pl/c,28652,EBT.html)

Jeśli chodzi o cyferki to mimo przejechania 8466,47 km (534h 18m 48s) na maratonach rowerowych na orientację najwyżej udało się znaleźć na 20 miejscu w klasyfikacji Pucharu Polski w 2013 roku, czy 21 w 2011.

Z innych ważnych dla mnie rzeczy udało się przejechać dystans 337,76 km (http://djk71.bikestats.pl/1189011,300-km-zaliczone-cel-osiagniety.html), czy też w zeszłym roku zaliczyć legendarne Stelvio (http://djk71.bikestats.pl/1473246,GRAN-FONDO-STELVIO-SANTINI-2016-2758m-npm-I-did-it.html)

Kolarskie zalety:

– długie dystanse

– jazda w każdych warunkach pogodowych

 Kolarskie wady:

– problemy z podjazdami

– strach przed zjazdami

– podobnie jak w bieganiu – wysoki puls

Dlaczego warto na mnie głosować?

Warto na mnie zagłosować, nie tylko dlatego, że wygrana pomoże mi w realizacji zaplanowanych na przyszły rok wyzwań (m.in. duathlon i ultramaraton), ale również dlatego, że jeśli zostanę laureatem konkurs, będę źródłem “rozrywki” dla Was pisząc relacje na swoim blogu, czy FB, podobnie jak miało to miejsce w trakcie tegorocznych przygotowań do przebiegnięcia 42,195 km w ramach mojego projektu “W 9 miesięcy od zera do maratonu” – http://djk71.bikestats.pl/c,37189,W-9-miesiecy-do-maratonu.html
Będzie to również wyzwanie dla trenera , dla Mizu, który będzie musiał wziąć po uwagę nie tylko rower, ale również zaplanowane już wstępnie moje treningi biegowe. Da radę? 😉

Mój najciekawszy dzień na rowerze

Na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć.
Trudno wybrać jeden najciekawszy dzień na rowerze, zbyt wiele fantastycznych godzin na nim spędziłem.
Z jednej strony waham się miedzy Transjurą, czyli 200km walki z samym sobą po piaskach Jury Krakowsko-Częstochowskiej, Szlakiem Orlich Gniazd, w deszczach i burzach (http://djk71.bikestats.pl/970575,Transjura-2013-czyli-porazka-i-sukces.html), między wspinaczką na przełęcz Stelvio (http://djk71.bikestats.pl/1473246,GRAN-FONDO-STELVIO-SANTINI-2016-2758m-npm-I-did-it.html), a najdłuższą (337 km) dotychczas wycieczką, gdzie oprócz jazdy udało się zobaczyć mnóstwo fantastycznych miejsc (http://djk71.bikestats.pl/1189011,300-km-zaliczone-cel-osiagniety.html).
Z drugiej strony prawie każdy maraton na orientację miał swój smaczek i bez względu na to co w danym momencie myślałem, dziś mógłbym uznać je za jedne z najwspanialszych przejażdżek.
– Grassor – kilka kilometrów jazdy pod ziemią (http://djk71.bikestats.pl/1169950,Grassor-2014-czyli-wscieklosc.html),
– Bike Orienty, gdzie standardem było przechodzenie rzeki wpław z rowerem nad głową, a w najlepszym wypadku płynięcie do punktu kajakiem
– Szaga – kilka długich godzin spędzonych samotnie na błąkaniu się w nocy po Puszczy Noteckiej (http://djk71.bikestats.pl/1185283,Szaga-2014-czyli-slepi-w-karty-nie-graja-a-na-rowerze.html)
– przygodowe Tropiciele (choć to zawsze w nocy więc nie wiem czy się liczy jako dzień ;))
A może właśnie coś zupełnie innego, czyli namówienie 30 przyjaciół z firmy na 75 km wyjazd na spotkanie integracyjne (http://djk71.bikestats.pl/1165655,2191-km-w-jeden-dzien.html). To nic, że kolejne wyjazdy były dłuższe i w jeszcze większym gronie (w tym roku ponad 60 osób pojechało na 200 km trasę do Zakopanego) – ta pierwsza wycieczka była chyba najważniejsza – pozwoliła ludziom uwierzyć w siebie (i w nas) 😉

 


Kubicki Jakub

Rok urodzenia: 1984

Największy sukces: 13 miejsce na Tour de Rybnik

Kolarskie zalety: Upór, Pasja, Zaangażowanie

 Kolarskie wady: Strach, Zbyt wcześnie włączająca się czerwona lampka w głowie 🙂

Dlaczego warto na mnie głosować?

Warto na mnie głosować bo jak już biorę się za coś to nie brakuje mi uporu i ambicji.

Mój najciekawszy dzień na rowerze

Każdy dzień, spędzony na rowerze jest rewelacyjny i ciężko wybrać mi ten jeden najlepszy bo było ich bez liku. Każdy wyścig z BIKEHEAD, każdy trening w górach, każda przejażdżka z moją żoną, każdy dojazd do pracy na wysłużonym mieszczuchu.


Nizio Adam

Rok urodzenia: 1995

Największy sukces: 4:47 w debiucie na 1/2 IM

Kolarskie zalety:

– dość długa historia jeżdżenia na rowerze szosowym, co sprawia że na zwykłej szosie potrafię prowadzić bezpośrednią walkę na zawodach z ludźmi jeżdżącymi na rowerach czasowych
– dobre wyczucie i panowanie nad rowerem, zakręty zazwyczaj pokonuję szybciej niż inni, później zaczynam hamować, a także szybko wyrabiam się z wskakiwaniem i zeskakiwaniem z niego na belce

 Kolarskie wady:

– brak roweru czasowego powoduje brak doświadczenia w jeździe i jak najdłuższym utrzymywaniu pozycji aerodynamicznej
– mam wrażenie że za mocno daję czadu na podjazdach za co później cierpię 😉

Dlaczego warto na mnie głosować?

Ponieważ sport tworzy ze mnie radośniejszego człowieka – po prostu. Chciałbym jednak robić to co lubię pod okiem doświadczonego trenera aby jak najlepiej wykorzystać każdą dostępną minutę na trening.

Mój najciekawszy dzień na rowerze

To chyba zdecydowanie najcięższe pytanie tutaj, ponieważ każde wyjście na rower jest na swój sposób ciekawe, pod względem tego co się dzieje w naszym otoczeniu jak i pod względem tego jak dany trening przyjmuje nasz organizm. Najciekawsze jednak chyba były te długie eskapady, na których poznawałem nieodkryte dotąd możliwości mojego organizmu (jak i niesamowitą rolę odpowiedniego odżywiania na całodniowych wyjazdach). W tym roku było to gdy pierwszy raz pokonałem 300km jednego dnia, a w połowie patrzyłem już najkrótszą drogę do domu ze względu na „ścianę” jaka mnie dopadła. W zeszłym roku było to gdy robiłem kółko wokół Tatr i zaskoczył mnie 35-stopniowy upał. Perspektywa pokonania kilkudziesięciu kilometrów na Słowacji po górach w parku narodowym, bez żadnego sklepu, z pustymi już bidonami trochę mnie przerażała, ale uratował mnie przypadkowo znaleziony strumyczek czystej górskiej wody – bez niego wracałbym stamtąd chyba do dzisiaj 😉


Piotrowski Przemysław

Rok urodzenia: 1979

Największy sukces: Bike Adventure 2015 3 etap 2 miejsce;4 etap 1 miejsce pary dystans Fun

Kolarskie zalety:

dobra baza tlenowa
sumienność do trenowania
dobry wat/kg

 Kolarskie wady:

słaby szybki start
problem z mocą
stabilizacja i trening około kolarski

Dlaczego warto na mnie głosować?

/w przygotowaniu/

Mój najciekawszy dzień na rowerze

/w przygotowaniu/


Półrola Mateusz

Rok urodzenia: 1989

Największy sukces: V-ce Mistrzostwo Świata w triathlonie federacji Challenge Family w formule sztafet na dystansie 1/2 IM, Samorin 2016r

Kolarskie zalety: Wysoka odporność psychiczna na długie zadania, upał mi nie przeszkadza, zdyscyplinowanie

 Kolarskie wady: Słabe rezultaty w wysiłkach powyżej progowych, słabe zdolności techniczne w jeździe na rowerze, nie cierpię niższych temperatur i wolę wybrać trenażer

Dlaczego warto na mnie głosować?

Potrafię samodzielnie zaplanować swoje aktywności, potrafię doprowadzić się do stanu upodlenia jeżeli jest to w planie podczas aktywności, lubię rywalizować ze sobą, z innymi i chcę dalej się rozwijać, realizując swoje cele i założenia. Uważam jednak, że warto współpracować czy rozmawiać z kimś, kto spojrzy na Ciebie z boku i zwróci mu uwagę na braki, niedoskonałości, czasem i pochwali nie tylko za zaangażowanie. Wiem, że dzięki wsparciu trenera będę mógł szybciej osiągnąć swoje cele.

Mój najciekawszy dzień na rowerze

Druga połowa września, Normandia. Wybrałem się parę dni do kuzynki mieszkającej w Montivilliers. W jeden dzień gospodarze pracowali i do ich powrotu sam zorganizowałem sobie czas. Dzień wcześniej został przygotowany dla mnie rower górski i postanowiłem go wykorzystać. Pogoda o dziwo bardzo dopisywała przez cały pobyt, temperatura powyżej 20stopni Celsujsza, Normandia nie słynie z takiej pogody. Za cel wybrałem nadmorskie miasteczko turystyczne Étretat. Przy pomocy telefonu wytyczyłem trasę bardziej lokalnymi drogami.

Przemierzając niespełna 25km trasę po prostu zakochałem się w turystyce rowerowej. Klimatyczne wioski normandzkie, zabytkowe budynki sprawiły wrażenia jakbym cofnął się w czasie o dobre parę setek lat. Przyjemny zjazd do Étretat z widokiem na Kanał La Manche, który wcale jak kanał nie wyglądał. W samym miasteczku czułem się jak w innym świecie, niczym z filmu. Wybrałem się na plażę, zaczerpnąć kąpieli w morzu. Sam dojazd dodawał uroku tej małej wyprawie. Wybrałem ścieżkę pomiędzy jednymi z najpiękniejszych klifów na świecie. Woda miała rześką temperaturę, plaże w tych rejonach są głównie kamieniste więc głównie czas spędziłem obserwując wodę i wsłuchując się w jego dźwięki. Takiego szumu nigdy nie doświadczyłem nad naszym Bałtykiem. Nieco się posiliłem zabranymi francuskimi smakołykami i nastał czas do dalszej podróży.

Głównym celem wycieczki było wędrowanie po klifach. Na niektóre udało się wjechać, gorzej ze zjazdami :), na niektóre wdrapałem się targając rower na plecach. Widoki z klifów były warte tego wysiłku. Spore zdziwienie wywołały również pola golfowe na klifach. Małe zamieszanie wprowadziła blokada drogi powrotnej i musiałem do miasteczka wracać tą samą drogą, czyli znów góra-dół-góra-dół. Z racji, że miałem nieco kilo za dużo nie było to wcale przyjemne. Wróciłem nieco zmęczony, ale zdecydowanie zadowolony z wycieczki. Nie miał on do końca charakteru sportowego, ale rower to coś więcej niż sport, wyścigi, rywalizacja.

Do tej pory był to mój najciekawszy dzień na rowerze.


Na pierwszym planie

Ziebro Grzegorz

Rok urodzenia: 1981

Największy sukces: 17 miejsce w swojej kategorii wiekowej w Górskich Mistrzostwach Polski Amatorów w Wysowej Zdrój w 2017 roku. Ukończenie Tatra Road Race dystans PRO w limicie czasowym

Kolarskie zalety:

– jazda na czas
– jazda w płaskim lub lekko pagórkowatym terenie
– jazda zespołowa po zmianach

 Kolarskie wady:

– jazda w górach ( często odcięcie na ostatnim podjeździe )
– sprinty

Dlaczego warto na mnie głosować?

Jeżeli jesteś ciekawy jaki progres może zrobić kolarz amator dzielący swoją pasję pomiędzy obowiązkami rodzinnymi, pracą i cała resztą codziennych obowiązków to proszę o twój głos a ja wykorzystam swoją szansę w 100%.

Mój najciekawszy dzień na rowerze

To jeden z 21 jeden dni które miałem przyjemność spędzić 19 lat temu w wycieczce do okoła polski. Bez nawigacji, bez stravy czy endomondo, bez tel komórkowego i internetu. Czysta przyjemność z jazdy.